Menu

wtorek, 25 marca 2014

Półmaraton tuż tuż...


Pozostało jedynie 5 dni do IX Półmaratonu Warszawskiego. Jak przygotowania? W ostatnim tygodniu nastąpił mały treningowy przestój spowodowany wizytą w domu i nagłym załamaniem pogody - wiało, padało, był nawet śnieg. I bez bicia przyznam, że trochę wkradło się tutaj lenistwo i mały spadek mocy.

Wczoraj mimo okrutnej pogody: deszczu zakrapiającego okulary i przeraźliwie zimnego wietrzyska, udało nam się zrobić ostatni dłuższy trening na 15 km. Zapuściliśmy się trochę daleko, nawet troszkę pobłądziliśmy, więc nawet gdybyśmy chcieli - to ciężko było nam skrócić dystans ;) 

W tym tygodniu już bez szaleństw - jedynie krótkie wybiegi po 5 km. Trzeba trzymać kondycję, ale też dać nogom troszkę odpocząć. Może i te 15 km przebiega się bez większego problemu, jednak nie wiadomo na którym dalszym kilometrze nastąpi kryzys. Trzeba trzymać dietę i wierzyć w swoją silną wolę, będzie dobrze.

Jestem niesamowicie nakręcona faktem udziału w tak dużej imprezie biegowej, z moich obserwacji wynika, że zarejestrowało się już ponad 13 tys. osób. Biegi na 10 km w Gdyni gromadziły w ostateczności około 5 tys. Poza tym organizacja samego Półmaratonu wydaje się być niezwykle dopracowana. Wszystkie informacje znajdują się na odrębnej stronie klik!. W skrócie przedstawię kilka istotnych i fajnych organizacyjnych rzeczy. 

1) W dniu półmaratonu zawodnicy mogą poruszać się komunikacją miejską za darmo (autobusem, tramwaje, SKM, metro). "Biletem" jest numer startowy :)

2) A oto trasa IX Półmaratonu Warszawskiego, wstawiałam ją już wcześniej, ale ta pokazuje dodatkowo orientacyjne punkty pomiaru czasu, punkty w których można napić się wody, izotonika, czy tez posilić się bananem.


3) Znajdziemy także profil trasy, widać dokładnie na którym kilometrze mamy podbiegi i proste. Z pewnością dużym wyzwaniem będzie podbieg na Agrykoli na 15,50 km. No, ale potem już z górki :)


4) Ciekawe jest też przedstawienie trasy za pomocą przyspieszonego filmu, zwłaszcza dla tych, którzy nie znają Warszawy (czytaj: mnie). Bieg w tym wypadku będzie trochę formą pieszego zwiedzania stolicy, może nowe otoczenie sprawi, że trasa szybciej minie.


5) Bardzo fajnie zorganizowane są też punkty kibicowania, z doświadczenia wiem, że dużo mocy człowiek dostaje gdy jest dopingowany i oklaskiwany przez innych ludzi. Na trasie czeka nas aż 21 muzycznych punktów kibicowania, na których spotkać będzie można zespoły muzyczne, bębniarzy, cheerleaderki i Dj-ów. Oprócz tego oczywiście masa fanów, rodzin i znajomych :)


6) Po wczorajszym biegu w totalnie nieprzyjemnych warunkach, pocieszający jest fakt, że na weekend zapowiadana jest ładna pogoda. Może i nie przyzwyczaiłam się do biegania w 15 stopniach, bo biegam raczej wieczorem, ale w końcu będzie można założyć krótkie spodenki i koszulkę. Ładna pogoda dodatkowo cieszy, bo oprócz udziału w Półmaratonie będzie można skorzystać z wyjazdu i trochę pozwiedzać.


7) Kolejną ciekawą rzeczą są Pacemakerzy, czyli ludziki które pomogą nam osiągnąć oczekiwany czas biegu i odpowiednie tempo. Każa z takich osób oznaczona będzie kolorowym balonikiem, za którym bedzie można podążać.


8) A na wszystkich, którzy ukończą bieg czeka pamiątkowy medal, trofeum do kolekcji każdego biegacza!



Jeżeli nie padnę na trasie i uda mi się przebiec ten dystans, to będę niesamowicie dumna. Biegam niecały rok, nie licząc zimowego przestoju, a dystans ponad 20 km przebiegłam dwa razy. Jednak wiadomo, że bieg z tłumem jest na tyle zdradziecki, że ciągnie Cię do przodu i szybko opada się z sił, bo nie jest to już te przyjemne dreptanie w komfortowym tempie. Tak czy siak, jestem dobrej myśli i czekam niecierpliwie.

Do zobaczenia na starcie i oczywiście na mecie pod naszym Stadionem Narodowym :) !



Źródło wykorzystanych przeze mnie informacji oraz zdjęć znajdziecie na stronie IX Półmaratonu Warszawskiego: KLIK!

poniedziałek, 24 marca 2014

Zupa krem z pieczarek z grzankami

Nie przepadam za zupami, ale raz na jakiś czas odkrywam taką, która trafia w mój gust. Właśnie taką okazała się być zupa krem z pieczarek. Jest bardzo smaczna i syta, a co najważniejsze - baaaardzo prosta w przygotowaniu, z pewnością każdy sobie z nią poradzi (w końcu ja dałam radę :P)


Składniki:

500 g pieczarek
3 ziemniaki
gęsta śmietana do zup
masło lub oliwa
kostka rosołowa
Pieczarkowa instant Winiary (niekoniecznie)
sól, pieprz

Do garnka wlewamy 1,5 litra wody, wrzucamy kostkę rosołową. Obieramy ziemniaki i gotujemy w wywarze do miękkości. 


Pieczarki myjemy i kroimy w plasterki, a następnie podsmażamy na maśle lub oliwie do momentu, aż odparuje z nich woda. 



Wrzucamy je do wywaru i gotujemy razem z ziemniakami kilka minut. W tym momencie dodałam Instant Winiary, ale był to tylko mój wymysł w celu wzmocnienia smaku. 



Całość miksujemy za pomocą blendera ręcznego do uzyskania gładkiej konsystencji, doprawiamy solą i pieprzem. Zupka gotowa :) Polecam podawać ją z grzankami, które samemu można łatwo przygotować. 
Białe pieczywo lub chleb tostowy kroimy w kosteczkę i podsmażamy na odrobinie oliwy do momentu, aż staną się chrupkie. 



Do zupki polecam dodać łyżkę gęstej śmietany i wymieszać, zupka będzie delikatniejsza.
Zupę posypujemy grzankami i .... voila! 




 Smacznego! :)

czwartek, 6 marca 2014

23 dni do półmaratonu

Dni szybko lecą, a przygotowania do Półmaratonu Warszawskiego cały czas w toku. Co prawda mój plan treningowy nie jest sumiennie i dokładnie realizowany. Skupiam się na tym, aby biegać mniej więcej regularnie, mniej więcej zgodnie planem treningowym z MOTIVATO, powoli wydłużam trasę, staram się nie biegać wyłącznie po płaskim terenie i chociaż raz podczas treningu zrobić jakiś podbieg, próbuję też zmieniać tempo, ale to wychodzi mi najsłabiej. Lubię biec tak szybko, na ile mam moc Dziś zrobiłam sobie 0,5 km sprintu po którym dyszałam przez następny kilometr, tak więc raczej wolę zrównoważone tempo, podczas którego się nie męczę. A jak wiadomo, trzeba czasem się porządnie zmęczyć, żeby były z tego jakieś efekty.

Dziś w ramach wydłużenia dystansu przebiegłam 15 km i muszę powiedzieć, że jestem dosyć zadowolona gdyż dałam radę przebiec ten dystans bez przerwy i zakończyć go jeszcze z mocą na dalszy bieg. Co prawda ambitne plany przebiegnięcia półmaratonu w 2 h odchodzą w niepamięć, ale myślę że 2 h 20 min jest realne i na tyle bezpieczne, że nie zrobię sobie krzywdy pędząc do mety :)

Przy okazji pochwalę się nowym nabytkiem, który miałam okazję dziś testować - co prawda nie moim, ale ku mej uciesze mogę go użytkować, o ile będzie wolny. Jest to GARMIN Forerunner 310XT - takie urządzonko wyglądające jak zegarek, które zegarkiem jednak nie jest. Prezentuje się on następująco:


W obecnych czasach dużo satysfakcji podczas biegania daje obserwowanie swoich wyników, dzielenie się nimi z innymi, a także wirtualna rywalizacja ze znajomymi. W tym wszystkim niezwykle przydatną okazuje się aplikacja Endomondo, dzięki której możemy obserwować swoje wyniki, a także wyniki znajomych.

Oczywiście znalazło się już wielu hejterów, którzy krytykują używanie tej aplikacji, zwłaszcza publikowanie treningów na Facebooku. Ja osobiście nie rozumiem co im w tym wszystkim przeszkadza: fakt, że sami nie potrafią ruszyć tyłka i wziąć się za siebie, spędzając za to czas przed Facebookiem patrząc się w komputer i irytując się aktywnością innych? Czy może fakt, że sami nie mają okazji sprawdzić o co w tym wszystkim chodzi. No pewnie, lepiej wszystkich hejtować! :) Jeżeli komuś nie pasuje zamieszczanie przez znajomych swoich treningów polecam bardzo przydatną opcję blokowania aktywności, bądź też kasowania znajomych.

Wracając do tematu - biegacze bardzo często używają telefonów z aplikacją Endomondo, aby pomierzyć swój czas oraz dystans. Plusem tego jest to, że w razie potrzeby można wykonać telefon, można też słuchać z niego muzyki. Minusami za to okazuje się niewygoda stosowania opasek na ramię, rozładowywanie się telefonu, problemu z GPS... Wiele można by na ten temat dyskutować. GARMIN jest urządzeniem, które bardzo dobrze odbiera sygnał GPS, dość dokładnie nanosi punkty na mapę. Dodatkowo mamy łatwy dostęp do informacji o dystansie, czasie, tempie, a także pulsie - gdyż jest możliwość połączenia tego urządzenia z pulsometrem. Forma zegarka jest w tym przypadku dużo wygodniejsza (wystarczy zerkąć i widzimy wszystkie informacje, nie musimy się gimnastykować z odblokowaniem telefonu), bateria wytrzymuje zdecydowanie dłużej niż w telefonie. Jeżeli ktoś nie wyobraża sobie biegania bez muzyki, polecam zaopatrzenie się w mały odtwarzacz. Mi osobiści brak muzyki nie przeszkadzał ;) Urządzonko to posiada też wiele innych zalet, jeżeli ktoś chciałby się bliżej z nimi zapoznać zapraszam tutaj.

Tak więc nowy nabytek z pewnością był dobrą inwestycją i jest doskonałą mobilizacją, aby biegać regularnie. Spinam się dalej i trenuję, zostały 23 dni! ;)

Numer startowy 11862 ! (mam nadzieję, że nie zginę w tym tłumie)